|
Najtrudniej zawsze napisać początek. Lecz bez niego nie byłoby całej
reszty i zakończenia. Jeśli wierzyć Heraklitowi, życie jest
ciągłą zmianą, jest ciągłym rodzeniem się i śmiercią – a my jesteśmy
i nie jesteśmy zarazem. Świat codziennie zmienia swoje oblicze:
wybuchają wojny, rodzą się ludzie, wiatr i fale zatapiają statki,
wulkany zalewają Pompeje, szczęśliwie lądują kolejne promy
kosmiczne. Życie toczy się niczym napis Bridgestone na jednej
z opon Roberta Kubicy, na jednym z okrążeń, na jednym z wyścigów, w
jednym tylko sezonie. Takie mamy czasy. Możemy się na to nie zgadzać
– ale tak jest. Możemy się buntować, tupać nogą i gryźć ze złości
ściany – ale tak jest. Oto moja strona, jedna ze stron mojego życia.
Trochę jest jak blog, trochę jak dziennik. Albo jak album ze
zdjęciami. Jest mapą i pamiętnikiem zarazem. Szlakiem, po którym
podróżuję, biblioteką, garścią ciekawostek opisanych słowem, muzyką
i fotograficzną migawką. A życie dopisze kolejne rozdziały: raz
kolorowe, a raz czarno-białe. Ciągle bowiem jestem w podróży. Gdzie
więc jestem, jeśli często jestem tam, gdzie już nie jestem i gdzie
już mnie nie ma? Czy więc bardziej jestem tam, gdzie mnie nie ma,
czy bardziej nie ma mnie tam, gdzie jestem?
Gdzie więc jestem? |
Czasy, w których przyszło nam żyć, nie
są niczym stałym i pewnym, a raczej zdestabilizowanym i
zderegulowanym. To okres Dezokracji. Wzięta od Reinharda
Kosellecka alegoria przełęczy górskiej, czy też druga
nowoczesność Ulricha Becka oraz Baumanowska płynna
nowoczesność oddają w pełni rzeczywistość świata po XX-wiecznych
–izmach i działaniach wojennych. To czasy wszystkich de-.
Koniec ubiegłego stulecia, będący także cezurą tysiącleci, wielka
rewolucja techniczna z wirtualną rzeczywistością i teleportacją w
tle, generalny upadek systemów kolonialnych i totalitarnych oraz
gigantyczny przyrost naturalny skutkujący migracjami i
przeludnieniami nie pozostawiają cienia co do możliwości wysnucia
tezy, że żyjemy w dobie Baumanowskiej nowoczesności minus jej
iluzje – czyli w czymś nowym. To okres deregulacji i dekonstrukcji, który
od lat towarzyszy wszelkim przemianom społecznym.
Obraz
jest taki: kto nie maszeruje ten ginie. Ponad dwieście lat temu
młody Schiller w Zbójcach zapisał, że prawo nie
ukształtowało jeszcze ani jednego wielkiego człowieka, podczas gdy
wolność kolosów hoduje i olbrzymów.
<<ZAPRASZAM>>
(kliknij)
|
Każdy
więc może zostać na peronie. Ale każdy także może wybrać się w
podróż, próbując zmieniać świat w ramach zastanego porządku. Można
wsiąść do pociągu, wybierając dowolny wagon, przedział i miejsce.
Dezokracja zmienia rozumienie słów nadając im inne znaczenia – w
efekcie zmieniając nas samych – czy tego chcemy, czy nie. Sama
bowiem możliwość skorzystania staje się celem. Czasy
dezokratów. To ani kierunek filozoficzny, ani nowa szkoła
myślenia, a jedynie jeden ze sposobów odbioru i czytania świata,
metoda na interpretację tekstów kultury, obecna praktycznie
wszędzie: w filozofii, antropologii, socjologii, literaturze.
Mnogość jej zastosowań, w formie nazwy własnej, określa z jednej
strony czas początku XXI wieku, a z drugiej pozwala komponować
własne muzyki do tyle co zdekomponowanych utworów.
Z
biegiem czasu strona ta będzie się zmieniać. Będzie aktualizowana i
poprawiana, przynosząc nowsze publikacje, zdjęcia z podróży,
przemyślenia i dyskusje, zapiski z drogi, często przypominając nasze
wspólne historie…
Maciej Kalarus |