|
|
Najlepiej o części mojej życiowej przygody
z Volvo mówi zamieszczony poniżej wywiad, którego udzieliłem
latem 2004 roku. W jego rezultacie stałem się właścicielem
czerwonego Amazona, którym dziś jeżdżę po ulicach Skoczowa,
na lody i po bułki. Volvo to część mojej historii, być może
związana z pracą mojego ojca jako kierowcy ciężarówek, czy
z poczuciem bezpieczeństwa. Z pewnością życie dopisze tutaj
kolejne rozdziały. Modele?
<< zobacz wywiad >>
(plik
*.pdf 498 KB) |
 |
Historia zbierania figurek słoni zaczęła się
około 15 lat temu, gdy ktoś sprezentował mi kilka pierwszych
eksponatów. Potem poszło już lawinowo i dziś kolekcja sięga
blisko 2250 słoni. Kupuję je i przywożę z różnych miejsc Polski
i świata, często dostaję od rodziny i znajomych. Każdy słonik
jest inny; mniejszy i większy, z kamienia, szkła, gliny, metalu
i muszli, z drewna, plastiku, wosku – a nawet z lawy Wezuwiusza.
Wszystkie słonie mają trąby do góry, a na zdjęciach obok jest
pokazanych jedynie kilka z nich, ponieważ dopiero czeka mnie
dokładne ich skatalogowanie (to przyszłość). |
 |
Kolekcja kubków przywożonych z odwiedzanych
stolic krajów, przede wszystkim europejskich, nie jest długa.
Zwyczajnie się zagapiłem i z wielu miejsc kubków nie mam – będąc
tam jednak kiedyś. Dlaczego kubki? Chciałem, aby oprócz fotografii
coś ciekawego i seryjnego pozostało z wyjazdu, a odwiedzenie
stolicy kraju jest jakby byciem w jego sercu. Choć nie zawsze.
Lubię moment, gdy w jakimś kraju szukam kubka... – prawie, jak
cel podróży. |
 |
Działacze Ligi Polskich Rodzin, słuchacze
Radia Maryja i telewidzowie Telewizji Trwam niech
nie czytają. Tak się składa, że jestem szczęśliwym posiadaczem
wszystkich numerów Playboya polskiej edycji. Na początku, 15
lat temu, była to ciekawość samej gazety, potem szukanie odpowiedzi
na nurtujące pytania, a dziś to już także w dużej mierze przyzwyczajenie.
Szczęśliwie kiedyś także, gdy startowałem w rajdach samochodowych,
Redakcja Playboya objęła mnie swoim patronatem prasowym (więcej
zdjęć w Magazynie Rajdów). |
 |
Zapachy zniewalają. Zawsze zwyczajnie żal
mi wyrzucić pusty flakon po perfumach do kosza – jakbym wyrzucał
część siebie. Dziwne uczucie. Bynajmniej nie zbieram starych
skarpet, butów czy obciętych paznokci... Perfumy są inne. Zapachy
z jednej strony są ulotne, z drugiej zaś opakowane bywają chyba
w najgrubszych szkłach, wymyślnych zdobieniach i zawsze są za
drogie... |
|
| |
|