Są chwile, których nie odda
żadna fotografia. Są przeżycia, które sportretować można
dopiero po dniach, miesiącach i latach. Dziś nie mam prostej
odpowiedzi, czym jest moje pisanie – w ogóle tego nie
ogarniam, robiąc po prostu swoje. Kolejne zapisane kartki
to jedynie strzępki porozrywanej, flanelowej koszuli.
Pisanie przypomina mi snop światła z samochodowego reflektoru
– dopiero jadąc nocą, w mroku, mogę zobaczyć przez chwilę
to, co mijam oświetlone. |
Choć przecież i tak nie
wszystko, nie dokładnie, a ileż pomijając poboczy... Pióro
przelewa na papier zarówno osobiste przeżycia i doświadczenia,
jak i historie zasłyszane, opowiedziane i nie koniecznie
moje własne. Wielu wierszy się wstydzę, kilka napisałbym
inaczej, ale ich nie wyrzucam – ponieważ to ja i ludzie
z kiedyś i stamtąd. A proza, to dopiero raczkujące niemowlę.
Z biegiem czasu dopiszę kolejne rozdziały, już dziś serdecznie
zapraszając do lektury. |