"... poeci, malarze, - całe to dziwaczne
towarzystwo nie jest może tak
bardzo potrzebne. Ale usuńcie ich,
a zobaczycie, że w swych domach,
miastach, krajach, będziecie się czuć tak,
jakbyście usunęli śmieciarzy ..."

175322
 
 
 
Są chwile, których nie odda żadna fotografia. Są przeżycia, które sportretować można dopiero po dniach, miesiącach i latach. Dziś nie mam prostej odpowiedzi, czym jest moje pisanie – w ogóle tego nie ogarniam, robiąc po prostu swoje. Kolejne zapisane kartki to jedynie strzępki porozrywanej, flanelowej koszuli. Pisanie przypomina mi snop światła z samochodowego reflektoru – dopiero jadąc nocą, w mroku, mogę zobaczyć przez chwilę to, co mijam oświetlone.
Choć przecież i tak nie wszystko, nie dokładnie, a ileż pomijając poboczy... Pióro przelewa na papier zarówno osobiste przeżycia i doświadczenia, jak i historie zasłyszane, opowiedziane i nie koniecznie moje własne. Wielu wierszy się wstydzę, kilka napisałbym inaczej, ale ich nie wyrzucam – ponieważ to ja i ludzie z kiedyś i stamtąd. A proza, to dopiero raczkujące niemowlę. Z biegiem czasu dopiszę kolejne rozdziały, już dziś serdecznie zapraszając do lektury.
 
<<   :: strona główna :: szuflada pisania :: regały hobby :: magazyn rajdów :: azymuty podróży :: kalejdoskop fotografii :: kroniki zaprzeszłe :: widoki domu :: szpalty gazet :: torba wrażeń :: kobiety tajemnic :: światła w tunelu ::   >>
  aktualizacje  
  copyright © maciej kalarus,  created by netus.pl