"... poeci, malarze, - całe to dziwaczne
towarzystwo nie jest może tak
bardzo potrzebne. Ale usuńcie ich,
a zobaczycie, że w swych domach,
miastach, krajach, będziecie się czuć tak,
jakbyście usunęli śmieciarzy ..."

175322
 

Gdy starożytni Rzymianie panowali w najechanych i zdobytych krainach, dla lepszej orientacji wbijali przy drogach kamienie w kształcie walca, które odmierzały jedną rzymską milę (1478,5 metra). Miara ta dawała podróżującym wiedzę, jak daleko znajdują się od Rzymu, albo od innego wielkiego miasta Imperium. Według tych kamieni kreślono mapy. Po „kamieniach milowych” przyszedł czas na „kamienie kurierskie” – te ustawiano co pięć mil, by szybko pędzący konno żołnierze mieli lepszą orientację.

Dziś każdy ma własne kamienie. Znaczymy nimi swoje terytoria, zbieramy zdjęcia i pamiątki z podróży, zostawiamy znaki i złamane serca. Kamienie pozwalają wrócić do domu. Są jak gwiazdy. Dla mnie to obrazy zapisane piórem, zaśpiewane głosem, przemyślane głową i pokazane w ruchu. Przez lata uzbierało się ich sporo, a tutaj tylko garść. Kurierskie. Czasem coś przyciąga uwagę, zapada w pamięć – po latach stając się wyznacznikiem szlaku. Są banalne, ale kto nie lubi lunaparku i waty cukrowej?

 

       
       
       
       
       
<<   :: strona główna :: szuflada pisania :: regały hobby :: magazyn rajdów :: azymuty podróży :: kalejdoskop fotografii :: kroniki zaprzeszłe :: widoki domu :: szpalty gazet :: torba wrażeń :: kobiety tajemnic :: światła w tunelu ::   >>
  aktualizacje  
  copyright © maciej kalarus,  created by netus.pl